Kot i serweta

12:48:00

       Kot w stanie czystym, a serweta w stanie niedokończonym - tak powinien brzmieć pełny tytuł wpisu:)) Dzisiaj środa, więc krótko, zwięźle i na temat, czyli o książkach. W ubiegłym tygodniu czytałam tytułowego kota, a dokładniej "Kota w stanie czystym" Terry'ego Pratchetta.

Nie jest to lektura zbyt obszerna, można powiedzieć, że na jeden wieczór... Zabawna, lekkostrawna, skrząca humorem, pełna anegdot i historyjek o zwyczajach Prawdziwych Kotów, opatrzona świetnymi rysunkami. Książka nie tylko dla miłośników kotów. Mnie się spodobała, choć kota nie posiadam i tak właściwie nie musiałam poznawać obyczajów Prawdziwych Kotów, ale miło spędziłam wieczór w towarzystwie tej lektury.

I tyle o książce, bo jest krótka, więc nie będę się rozpisywać:))


Rękodzielniczo nadal przeżywam jakieś totalne spowolnienie, o którym wspominałam w ubiegłym środowym wpisie. Rozgrzebałam kilka rzeczy z decoupagu i skończyć nie mogę, aniołki i renifery z masy solnej skończyłam i dobrze - jeden bałagan mniej, śnieżynki frywolitkowe się produkują. Dzisiaj na szybko wypróbowałam sposób zdobienia świec za pomocą suszarki do włosów i jestem zaskoczona. Sposób banalnie prosty, a efekt rewelacyjny - więcej informacji znajdziecie na blogu Klimju i w tym filmiku Inspirello na YT.
 Serwetkę z ubiegłego tygodnia robię w zwolnionym tempie. Najpierw nie umiałam zrobić listków (!), potem nie umiałam ich połączyć z resztą serwetki, więc ostatkiem sił się powstrzymałam, aby jej nie spruć, ale przy okazji zrobiłam inną - mniejszą, a w tzw. międzyczasie zgubiłam ulubione szydełko... I to mnie trochę martwi, bo gdzieś w mieszkaniu jest i może zrobić komuś krzywdę. Nic -poszukam go jeszcze raz. Poniżej jedna serwetka w stanie niedokończonym i jak najbardziej roboczym, czyli z wiszącymi nitkami, druga natomiast czeka na krochmalenie.

To tyle na dziś:)  Wpis wędruje na WDiC z Maknetą -banerek na pasku bocznym.

Pozdrawiam:)

You Might Also Like

44 komentarze

  1. Anetko mówisz, że spowolnienie jakies Cie ogarneło? Nie wierzę, tyle prac rozpoczetych to i wolniej je skończyć, ale jak już dobrniesz do końca to okaże sie, ze nien masz co robić. Serwetka na pewno będzie prześliczna, już to widać. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może masz rację Haniu, ale mam wrażenie, że wszystko dzieje się wolniej i jakoś niemrawo... Serweta urzekła mnie na zdjęciu w gazetce i mam nadzieję, że ta moja będzie równie wspaniała jak oryginał. Pozdrawiam cieplutko:)

      Usuń
  2. Anetko, dasz radę ze wszystkim, bo jak nie Ty, to kto.? Tobie wszystko " pali się w rękach", nie należy się zbytnio spieszyć, by późnej nie żałować, tego co się zrobiło. Pośpiech jest złym doradcą, lepiej dwa razy przemyśleć problem, odłożyć na bok, nawet się przespać a powrót będzie bardziej efektywny i milszy. Też nie lubię, jak we wzorze trzeba robić osobno pewne elementy i potem je jakoś połączyć. Poradzisz sobie.
    Pozdrawiam gorąco, popołudniowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Danusiu masz rację - czasami trzeba zwolnić i sprawy przemyśleć...Ja jestem w gorącej wodzie kąpana i mam sto myśli na minutę, dlatego staram się nie podejmować zbyt pochopnych decyzji:)) W tej serwecie - to właściwie wszystkie elementy są łączone, poza środkowym kółkiem - to się "nałączę":)) Pozdrawiam:)

      Usuń
  3. Aneto trzymam kciuki za poszukiwania. Piękny kolorek serwetek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Izo:) Obawiam się trochę tego szydełka, bo mam przykre doświadczenie z igłą... Pozdrawiam:)

      Usuń
  4. Anetko te listeczki tylko na początku dają w kość, potem juz sie same robią:)
    ja też ostatnio zgubiłam szydełko- przeszukałam wszystko, a na koniec znalazł sie pod wersalką
    zazwyczaj jak już nie trzeba to sie znajdują:D
    pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reniu - dzięki za podpowiedź. Zaraz zajrzę pod sofę, bo tylko tam nie szukałam... A z listeczkami tak właśnie było - zrobiłam pierwszy i o mało nie pękłam z dumy, żeby po chwili zauważyć, że ten mój jest jakiś inny niż te na zdjęciu... A potem już poszło:)) Pozdrawiam:)

      Usuń
  5. Cudny kolor serwetki! :) Książka ewidentnie dla mnie, muszę poszukać przy najbliższej okazji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka zabawna, aczkolwiek poczucie humoru autora jest dość specyficzne:) Dziękuję Aniu:)

      Usuń
  6. Książkę czytałam, ale serwetki to dla mnie wyższa szkoła jazdy. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta serwetka chyba wykończy mnie nerwowo, ale robię dalej:))

      Usuń
  7. Taka pora roku, że wszystko spowalnia, robótkowanie też, chociaż mnie akurat na robótkowanie wzięło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to i pora roku...Fajnie, że masz chęć na robótkowanie - na pewno powstaną jakieś śliczne karteczki.

      Usuń
  8. To będzie serweta po przejściach ! Śliczny kolor nici !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, tak Barbaro - to będzie serweta po przejściach:))

      Usuń
  9. Bardzo lubię tę książkę :)
    A z pracami rękodzielniczymi to czasem tak jest, że człowiek coś pozaczyna i się przybrać do tego nie może. Na szczęscie to mija :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Moniko:) Oby minęło, jak najszybciej, bo taki stan jest szalenie męczący na dłuższą metę.

      Usuń
  10. Jestem pewna że jak przysiądziesz to szurniesz tą serwetę ino hej! Zobacz już masz listki połączone :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Listki połączyłam drogą dedukcji:)) A dzisiaj dopiero na forum dla seniorów znalazłam opis, jak łączyć brzegi pikotkami...

      Usuń
  11. To się nazywa "przesilenie przedświąteczne" ;) Jeśli chodzi o decu to metody z suszarką nie znałam. Zamiast suszarki próbowałam kiedyś z żelazkiem. Średnio mi to niestety wychodziło :(
    Pozdrawiam i życzę powrotu energii
    A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Agnieszko:) Może to i przesilenie przedświąteczne... Metoda na suszarkę naprawdę działa i świeczki wychodzą rewelacyjnie, choć to podgrzewanie chwilę trwa. Byłam zaskoczona, że serwetka po prostu wtopiła się w wosk. Pozdrawiam:)

      Usuń
  12. wyłaniająca się serwetka wygląda już zachwycająco, te listeczki mają takie trochę dziewiarskie sploty...
    będzie ciekawa
    a Prachetowego kota muszę poszukać...zaintrygowalaś mnie ;-)
    a i kundelek mi się ostatnio "kurzy" ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zabawna lektura i krótka:) A listeczki dwa razy robiłam, zanim wydedukowałam to ich pofalowanie, bo niestety jeszcze nie jestem znawczynią szydełkowania na takim poziomie, na jakim jest ta serwetka:)) Pozdrawiam:)

      Usuń
  13. Ja nawet o spowolnieniu nie mogę powiedzieć, to raczej robótkowa pustynia, czekam na spowolnienie zawodowe i siły na przyjemności:) Myślę, że wszyscy mamy "trochę kota", bo jak nazwać misterne dzierganie szydełkowej serwetki w dobie powszechnego braku czasu i dostępu do wszelakich towarów dekoracyjnych. Ja mam "tego" kota i czekam z ciekawością na efekt końcowy. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę Ci Olu, aby sprawy zawodowe jak najszybciej się poukładały i stały nieco mniej absorbujące, a wtedy ze spokojem będziesz zażywać różnych przyjemności, w tym robótkowych:) Pozdrawiam:)

      Usuń
  14. Szydełko to diabeł ogonem nakrył, ale w końcu się znajdzie. Co do książki to chyba nie dla mnie bo ja i koty to niedobrany duet :) A co do spowolnienia rękodzielniczego to trzeba zwalić na pogodę, szaro buro i ponuro, więc nic nie idzie tak jak powinno :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to i wina pogody, że człowiek jakiś rozlazły się zrobił... Kota nigdy nie miałam - oj, zabrzmiało to jakoś dwuznacznie:)) I raczej nie będę mieć ze względu na alergię... Pozdrawiam:)

      Usuń
  15. Książka mnie zainteresowała, może być ciekawa. Serwetka powstaje w pięknym kolorze. To będzie coś !!! Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla lepszego poznania swoich kotów, to faktycznie lektura obowiązkowo, Ulu:)) Pozdrawiam:)

      Usuń
  16. :) niby spowolnienie, a jednak wciąż bardzo twórczo u Ciebie! A tego Pratchetta nie znałam, choć autor mi całkiem bliski.
    Temat zagubionych szydełek (gdzieś w mieszkaniu) jest mi dobrze znany... Kiedyś straszliwie się naszukałam szydełka. Takiego malutkiego i ostrego. A w domu małe dziecię, więc tym bardziej byłam zestresowana, że to ono je znajdzie pierwsze... Po długich, męczących i irytujących poszukiwaniach okazało się, że musiałam na nim usiąść, a ono zaczepiło się o jakąś nitkę w spodniach i bezczelnie dydnało sobie w najlepsze na wysokości mojego uda ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że Twoja przygoda z szydełkiem skończyła się szczęśliwie, moja z igłą- niestety- nie miała dobrego zakończenia, dlatego jestem trochę przewrażliwiona na punkcie zagubionych "narzędzi" pracy, szczególnie tych ostrych... Pozdrawiam:)

      Usuń
  17. Uroczy balagan :) Szydelka czasem gubie, ale szukam od razu, ostatnio dzeici znalazly w trawie, jak jeszcze sezon tarasowy dziergania byl ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Elu:) Szukam tego szydełka i bez skutku... Dobrze, że Twoje się znalazło i nie zrobiło nikomu krzywdy:)

      Usuń
  18. Zapowiada się piękna serwetka, kolorek bardzo przyjemny i spokojny, napewno szydełkowe poszukiwania zakończą się pomyślnie:)pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Julianno:) Lubię takie stonowane beże w mieszkaniu, bo prawie do wszystkiego pasują:) Pozdrawiam:)

      Usuń
  19. Ileż prac na topie :) Dużo czasu i sił życzę.
    Serwetka wyglada intrygująco, zwłaszcza listeczki. Powodzenia w poszukiwaniu szydełka - igła to nie jest, znaleźć się musi.
    Książkę czytałam - bardzo mi się podobała. ja z tych, co nieustannie żałują, że nie mogą mieć kota w domu...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę mieć kota ze względu na alergię... Szydełko zapadło się pod ziemię i nie chce się znaleźć. A listeczki też mi się podobają, bo są takie "mięsiste":)) Pozdrawiam:)

      Usuń
  20. Już widać, że jakieś cudeńko powstaje :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Jakimś cudem nie słyszałam o tej książce Pratchetta :(
    Ale już dopisuję do listy do przeczytania :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Króciutka książka, ale zabawna:)Pozdrawiam:)

      Usuń
  22. Ależ fantastyczne serwetki Anetko. Są wspaniałe !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Izo:) Tej dużej jeszcze nie skończyłam -ciężko mi się ją robi...

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie:)

Popularne posty

Facebook

Liebster blog

Znalezione obrazy dla zapytania liebster blog award

Subscribe