Spękana Wenecja

14:03:00

        Dzisiejszy wpis powinien mieć tytuł - "Ucz się na błędach - najlepiej cudzych..."
Moje decoupagowe przygody rozpoczęłam  od "lekcji 3" u Reni. Uczyłyśmy się wtedy spękań jednoskładnikowych. Zrobiłam tą metodą m.in. makowe podkładki i dwa serca różano-lawendowe. Zamówiłam dwuskładnikowe preparaty do spękań i w spokoju sobie czekały, aż nabiorę ochoty, aby poćwiczyć te spękania.
Wybrałam serwetkę - nie za ciemną, nie za jasną. Postąpiłam zgodnie z instrukcją, czyli deseczkę pomalowałam jasną farba akrylową, przykleiłam serwetkę, odczekałam aż wyschnie i nałożyłam pierwszy preparat. Znowu sobie  poczekałam ok. 30 minut, nałożyłam drugi preparat grubą warstwą zgodnie z zaleceniami producenta i zostawiłam całość, żeby spękania w spokoju mogły się pojawić... Producent zapewnia, iż spękania powinny być widoczne po minimum 4 godzinach i dłużej w zależności od temperatury pomieszczenia. Późnym wieczorem zerknęłam na deseczkę - nie było ani jednej, nawet najmniejszej ryski. 
Poszłam spać. Rano lecę oglądać moje cudne spękania i zonk. Na deseczce widniała przepiękna, gładziutka i lśniąca tafla niczym lodowisko zimą...Sięgnęłam po suszarkę . Spękania pojawiły się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Nałożyłam preparat do wyeksponowania spękań i wtarłam go w "zdekupażowaną" powierzchnię. Pękałam z dumy nad własnym dziełem:))) Następnego ranka postanowiłam polakierować deskę lakierem odpornym na wysokie temperatury i stało się... 
Lakier  zwarzył się, porobiły się grudy na pędzlu, zlazła cała błyszcząca warstwa i deseczka straciła wygląd. Chciałam odmoczyć ją i zeskrobać to zwarzone "arcydzieło", ale okazało się, że nic z tego - powierzchnia zrobiła się matowa i wybitnie odporna na ścieranie...
Ten wpis to taka mała przestroga, aby nie łączyć pewnych preparatów z sobą, ewentualnie aby zrobić gdzieś na boku próbę...
Powyżej preparaty, których użyłam i mój twórczy bałagan, bo jak zwykle robię kilka rzeczy jednocześnie:))
      Dzisiaj cały czas towarzyszy mi dźwięk pił łańcuchowych (?), ponieważ w nocy kilkuminutowa nawałnica zdewastowała aleję, w której mieszkam...Stare drzewa nie miały szans z żywiołem, jakim jest pędzący wicher. 
Wpis wędruje do Reni, jako piąty krok w nauce decoupage'u - banerek na pasku bocznym:)
Pozdrawiam:)



You Might Also Like

36 komentarze

  1. Co ty chcesz od tej deski, mi się ona bardzo podoba. Przydałaby mi się taka w kuchni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Izabelo:) Może na zdjęciach tego nie widać, ale niestety deska straciła pierwotny wygląd...Pozdrawiam:)

      Usuń
  2. No... jak dla mnie to ta deseczka też wygląda okej!
    A na łączeniu różnych preparatów ze sobą przy spekaniach też się parę razy przejechalam...
    U mnie lakier jachtowy v33 się fajnie sprawdza na spekania dwuskladnikowe (ale wykonane spekaczami Maimeri). Poza tym ma śliczny miodowy kolor.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oglądałam w necie ten lakier jachtowy i jak skończę to, co mam, chyba kupię go. Gdyby na tym preparacie dwuskładnikowym napisali choć słowo, że to jest końcowa warstwa, to nie cudowałabym...Dziękuję i pozdrawiam:)

      Usuń
  3. Ja tam nic nie widzę, żeby było nie w porządku ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tak patrzę na zdjęcie, to nie wygląda źle, ale było inaczej:))

      Usuń
  4. Na zdjęciach nie widac aby coś wyszło nie tak, alle skoro piszesz, że się coś zważyło to będę uważac na preparaty. Dziekuję za uwagi i przestrogi. Szkoda trochę, gdyz wzór serwetki bardzo mi sie podoba. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Haniu:) Ta serwetka ma właściwie 4 motywy, z czego tylko dwa nadają się do wykorzystania... Może inne preparaty tak ostro ze sobą nie reagują, ale tych zdjęcia niestety nie można łączyć. Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  5. Bardzo podoba mi się wzór na serwetce :) a spękania ... jakoś tak ogólnie za nimi nie przepadam niemniej jednak akurat do tego wzoru byłyby idealne. Głowa do góry, jak to mówią pierwsze koty za płoty następnym razem na pewno się uda !!!
    Pozdrawiam serdecznie :) A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Agnieszko:) Masz rację - następnym razem będzie lepiej. Motyw jest ładny, ale z serwetki można wykorzystać tylko połowę, bo pozostałe obrazeczki są mało dekoracyjne:) Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  6. Ojejku, ale koszmarek, brrr potraktuj to jako naukę, czasem tak musimy.
    A ja Cię pocieszę, wolę bez spękań, nie podobają mi się i co poradzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Elu:) Tak właśnie potraktowałam to ćwiczenie - jako naukę. Czasami, jak patrzę na jakieś prace, to podobają mi się spękania, bo dodają klimatu, a czasami w ogóle nie pasują do całości i zamiast zdobić szpecą... Pozdrawiam:)

      Usuń
  7. Kurczę szkoda, bo deseczka wygląda fantastycznie z tymi spękaniami. Na zdjęciu nie widać tego, że coś z nią nie tak, ale jak tak mówisz to na pewno tak było. Trzymam kciuki za 2 podejście

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Izo:) Deseczka straciła blask, zrobiła się chropowata, więc trochę ją przetarłam papierem ściernym i polakierowałam matowym Mod Podge...Wygląda inaczej:)) Pozdrawiam:)

      Usuń
  8. Anetko ja też mam przeboje z spękaniami, ale opisze i pokażę w przyszłym tygodniu jak odzyskam aparat i trochę ochłonę.
    Deseczka wyszła fajnie i widać spękania, może jeszcze poćwiczymy ?
    Ja kocham styl vintage to i na bank będę próbować
    pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reniu, widziałam kilka prac z naprawdę fajnymi spękaniami i gdyby nie ta lakierowa wpadka, to byłabym z tej deseczki zadowolona, ale nie przejmuję się za bardzo, tylko ćwiczę dalej. Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  9. Szkoda, że tak wyszło. Ale artysta uczy się na błędach ;) tylko teraz pytanie czy wiesz jakiego lakieru należy użyć... Deseczka bardzo ładna wyszła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doczytałam w książce, jakich lakierów nie należy używać na ten rodzaj spękań:)) To już coś, prawda? Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  10. Czasami trzeba coś zepsuć żeby dojść do perfekcji :-). Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak - zgadzam się z Twoja opinią w 100% :) Pozdrawiam:)

      Usuń
  11. Całe życie uczymy się na własnych błędach,więc następnym razem będzie lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam taką nadzieję:) Dziękuję:)

      Usuń
  12. Zdjęcia fachowe, bo usterek nie widać:) Ponoć na własnych błędach uczymy się najlepiej więc i one są potrzebne.Ja sobie odpuszczę spękania, chociaż takie delikatne jak Twoje nawet mi się podobają i do tej serwetki bardzo pasują, ale ta cała chemia..., mam uraz chemiczny;) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację - przy tych spękaniach potrzebne są specjalne preparaty, których nie da się zastąpić niczym naturalnym, jak przy spękaniach jednoskładnikowych. Deskę przetarłam papierem ściernym i usunęłam nierówności powstałe po tym zwarzeniu się lakieru. Pozdrawiam:)

      Usuń
  13. Na zdjęciach nie widac i wyglada bardzo fajnie:) nie mam doświadczenia ze spekaniami i z tego co czytam to nie jest taka prosta sprawa... Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na zdjęciach widać to, co pozostało po przetarciu deski papierem ściernym i pomalowaniu Mod Podge, bo ten preparat nie zwarzył się na tym preparacie do spękań. Spękania dwuskładnikowe faktycznie są trudniejsze od tych jednoskładnikowych...Pozdrawiam:)

      Usuń
  14. I tak uważam że jest całkiem fajnie, jak byś nie napisała w zyciu bym nie pomyslała, że coś Ci nie wyszło. Bioroac pod uwage fakt że ja robiłam te pieklaste spekania trzy razy to Twoja deseczka jest naprawde cudna !! Moje już czekaja tylko na fotki ale tak mi dały popalic , że już nawet na te fotki nie mam ochoty.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Aniu:) Spróbowałam jeszcze raz tych spękań i tym razem się zbąbliły (zapewne od suszarki) i z lekka się zniechęciłam do spękań dwuskładnikowych. W porównaniu do spękań jednoskładnikowych te dwuskładnikowe wydają mi się trudniejsze i jeszcze mniej przewidywalne niż jednoskładnikowe... Pozdrawiam:)

      Usuń
  15. Skąd ja to znam!!! Niestety też miałam taką niefajną przygodę, strasznie mi było żal:( ale nie poddaję się! Tak jak piszą dziewczyny na zdjęciach nie widać , że coś jest nie tak. Bardzo podoba mi się ten motyw:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrobiłam drugie podejście do spękań dwuskładnikowych i też nie wyszło za dobrze... Próbuję dalej:)) Motyw jest fajny, ale tylko połowa serwetki jest do wykorzystania, chyba że ktoś lubi wnętrza bazyliki:)) Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  16. Nakważniejsze, że spękania zostały. Deska wygląda bardzo ładnie. Już wiem, co dolega mojej nodze - to róża (nie myl z różyczką), choroba skóry wywoływana przez te same bakterie, które wywołują anginę, a że leczenie wymaga silniejszych antybiotyków niż te przepisane w przychodni, to jestem w szpitalu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ślicznie:) Oj, wiem, co to za choroba - moja sąsiadka miała różę na nodze. Długo dochodziła do siebie, bo ta plama zamiast znikać zaczęła się paprać, mimo że lekarz ostrzegał, aby zachować maksymalną ostrożność przy zmianie opatrunku...Szybkiego powrotu do zdrowia życzę i pozdrawiam:)

      Usuń
  17. Najważniejsze, że już wiesz co i jak i kolejne prace będą takie jak sobie wymarzyłaś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już wiem, co z czym:)) Następnym razem będzie lepiej:)

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie:)

Popularne posty

Facebook

Liebster blog

Znalezione obrazy dla zapytania liebster blog award

Subscribe