M.Szwaja i zielona chusta

10:56:00

            Ostatnio czytam dość intensywnie. W minionym tygodniu zaliczyłam dwie książki Ch.Link i dwie M.Szwai. Ten tydzień zapowiada się podobnie:))
O książkach Ch. Link napiszę pod koniec miesiąca, dzisiaj kilka słów o książkach Moniki Szwai. Hmm..właściwie nie wiem, jak poprawnie odmienia się jej nazwisko, więc stosuję zasadę obowiązującą przy odmianie wyrazów zakończonych na -ja. To tak dla wyjaśnienia, jeśli popełniam niezamierzony, straszliwy błąd ortograficzny i faux pas wobec autorki...
Ostatnio przeczytałam serię o "dziewicach", czyli " Klub mało używanych dziewic", "Dziewice do boju" i " Zatoka trujących jabłuszek", dorzuciłam do tego w ubiegłym tygodniu "Romans na receptę", a teraz jestem na etapie "bycia nudziarą":))
          Książki Szwai czyta się lekko, łatwo i przyjemnie. Są napisane z polotem, skrzą się humorem słownym, bohaterowie (szczególnie bohaterki) to osoby jakby z sąsiedztwa. Kiedyś przed laty (wieloma laty) uwielbiałam książki M. Musierowicz - przeżywałam przygody bohaterów, identyfikowałam się z nimi, ich problemami, a będąc w Poznaniu z sentymentem zerkałam na Jeżyce. Z książek M. Musierowicz wyrosłam, pomimo iż autorka zadbała o kontynuację losów głównych bohaterów i możemy poznać ich dzieci, a nawet wnuki. Ja jednak nie odnalazłam się w tej kontynuacji - natomiast odnajduję się znakomicie wśród bohaterek M.Szwai. Dostrzegam wśród kobietek z "Klubu Dziewic" problemy, rozterki, wątpliwości, trudności, z którymi -podobnie jak one- sama się borykam. Śmiało mogę napisać, że w każdej z "matek założycielek" klubu znajduję po kilka swoich cech i fragmentów własnego życiorysu. Każda z nich jest inna - Agnieszka  to idealistka wierząca w ludzi i gadająca z kotem, Michalina niestrudzona poszukiwaczka własnego szczęścia, Alina  trzeźwo patrząca na życie realistka z duszą romantyczki, a Marcelina melancholiczka uwikłana w skomplikowane związki z mężczyznami... Cztery kobiety, cztery różne spojrzenia na życie, świat i relacje z innymi...
        Lubię twórczość M.Szwai, choć czasami nadmiar idealizmu bywa nieco męczący, szczególnie jeśli w naszym własnym życiu - prywatnym czy zawodowym - nie wszystko jest takie różowiutkie i ładniutkie...i nie wszystko kończy się happy endem...
        Robię chustę według opisu Magdy, ale nie wiem, czy będzie w wersji small czy large:))) Tak sobie robię, co wyjdzie, to będzie:)) Zaczęłam ją w tych niebieskościach, które ostatnio pokazywałam, ale tamta bawełna nie bardzo się nadawała na chustę, więc wygrzebałam z "nigdy niekończących się zapasów" moteczki zielone i będzie taki zieleniaczek chyba na jesień. W realu te zielenie mają nieco inny odcień, być może następnym razem uda mi się uchwycić właściwe kolory...

                                  Wpis wędruje na wspólne dzierganie i czytanie u Maknety 
 Pozdrawiam:)

You Might Also Like

36 komentarze

  1. Tez robilam ta chuste i raczje dua wychodzi, ale warto bo jest piekna. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za informację - jeszcze trochę brakuje do końca tej mniejszej wersji, więc mam czas na zastanowienie:) Pozdrawiam:)

      Usuń
  2. Chusta ładnie się zapowiada.
    A z książkami szalejesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, szaleję z książkami i z chustami:)) Pozdrawiam:)

      Usuń
  3. Aneto idealnie ujęłaś to jaka jest twórczość Szwaji. Czuje się jakbym czytała idealną rozprawkę na temat jej twórczości. Czy jesteś polonistką? ;) Ja aktualnie wpadłam po uszy z Charlotte Link i chociaż słucham dopiero 2 jej książki już wiem, że na tym nie skończę, ale po lekkim etapie Szwaji naszło mnie na coś mocniejszego. Śliczne kolory chusty.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że podążamy podobnymi ścieżkami czytelniczymi:)) Z twórczości Link na razie najmniej podobała mi się Lisia dolina - mam wrażenie, że autorka nieco przedobrzyła z formą, przez co nieco ucierpiała treść...A może to tylko moje wrażenie? Hmm...skończyłam filologię polską:))
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  4. Juz zapomnialam, ze kiedys czytywalam Musierowicz, chyba kazda kobieta lubi taka babska lekture. Pozdrawiam serdecznie beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musierowicz w nowej wersji nie bardzo mi odpowiada, ale ogólnie ma się dobrze - świadczy o tym liczne grono czytelniczek:) Są dni, kiedy zdecydowanie wolę czytać coś lekkostrawnego...Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  5. Kusi mnie robienie chusty, ale kolejna... Już kilka w szufladzie leży.
    Szwai dawno już nic nie czytałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też jest to kolejna chusta i czasami mam wrażenie, że to, co robię na drutach to taka "sztuka dla sztuki" :)) Pozdrawiam ślicznie:)

      Usuń
  6. Chusta zapowiada się cudownie. Bardzo lubię zielony kolor, szczególnie w takim połączeniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię zielenie - a te, mimo iż tego nie widać w pełni, są ładne i stonowane:) Pozdrawiam:)

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) U Ciebie na blogu można znaleźć i ciekawe recenzje, i ciekawe robótki:) Pozdrawiam:)

      Usuń
  8. chyba jednak wolę Musierowicz

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj zazdroszcze tempa czytania :) Monika Szwaja jest fajna :) A chusta ma sliczne kolorki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa:) Chusta robi się, więc myślę, że w przyszłym tygodniu ją skończę. Pozdrawiam:)

      Usuń
  10. Chusta już mi się bardzo podoba, zielony to mój ulubiony kolor :) Sama zaczęłam robić tę chustę Maknety jakiś czas temu, może czas do niej powrócić. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może faktycznie powinnaś do niej powrócić...Też bardzo lubię zielony kolor :) Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  11. Jak ja bym chciała mieć takie tempo w czytaniu :) Co do książek Moniki Szwai, zawsze omijam je szerokim łukiem z obawy, że wszystko właśnie będzie takie słodko-pierdzące, ale kto wie, może przy okazji następnej wizyty w bibliotece na coś się pokuszę.
    A chusta zapowiada się bardzo ładnie, ale jeśli te piękne kolory są przekłamane, to jestem niezmiernie ciekawa tych rzeczywistych.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podoba mi się określenie słodko-pierdzące, ale tak właśnie - wszyscy są dobrzy, cnoty zostają nagrodzone, a występki ukarane...No cóż w realu rzadko tak bywa, dlatego sięgam po Szwaję, gdy muszę się oderwać od szarej prozy życia:) Kolorki na chuście są nieco bardziej stonowane, szczególnie ten jaśniejszy odcień. Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  12. Bardzo fajne zielenie i widac, że nie będzie to zwyczajna chusta :) strasznie zachecasz do czytania, moze i ja sie skusze na ta autorke jak skończę to co juz czeka w kolejce rok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Wiesz, polecam książki, które czyta się szybko i przyjemnie, bo uważam, że ciężkostrawnej literatury to większość z nas ma po uszy po szkołach czy studiach. Czasami trzeba znaleźć odskocznię od własnego życia i problemów:) Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  13. Też piszę "Szwai", choć wiedziałam różne wersje, ta wydaje się najbardziej logiczna, a może pani Monika wcale nie odmienia nazwiska? Ładne zielenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Nie wiem, jaka jest poprawna odmiana tego nazwiska, ale wydaje mi się, że tak powinno być...Pozdrawiam:)

      Usuń
  14. Szwaję czytałam super bardzo wakacyjna lektura

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, masz rację - jest to lektura lekka i wakacyjna:) Pozdrawiam:)

      Usuń
  15. Chusta zapowiada się bardzo ciekawie.
    Książki Szwai czytam z dużą radością - też miałam skojarzenie z Musierowicz- taką dla dorosłych. I o ile ostatnie książki Musierowicz bardzo mnie rozczarowują, to przy tej autorce nie mam tego wrażenia. Mimo nierealności opisywanej historii (Anioł w kapeluszu) - czytało się świetnie. Jestem ciekawa twoich wrażeń, gdy dotrzesz do "Matki wszystkich lalek".
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno dam znać, jak dotrę:) A z chustą zobaczymy, co z niej wyjdzie - zostało mi jeszcze ponad 30 rzędów do wersji small...Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  16. Z Musierowicz nigdy nie wyrosnę, a Szwai jeszcze nie czytałam. Może jako detoks po literaturze obozowo-więziennej przeczytam? Się zobaczy. Chusta bardzo ładna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z bohaterami Musierowicz wzrastałam, dlatego zawsze będę miała do nich sentyment:) A Szwaja pasuje do obecnego etapu mojego życia - babki w średnim wieku:))) Pozdrawiam:)

      Usuń
  17. Ja też lubię tę autorkę i przeczytałam te książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno sięgnę jeszcze po kilka książek Szwai, które poleciły w komentarzach inne czytelniczki. Pozdrawiam:)

      Usuń
  18. Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa i zapraszam na kolejne "poczytajki":)

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie:)

Popularne posty

Facebook

Liebster blog

Znalezione obrazy dla zapytania liebster blog award

Subscribe