Kijów i kury...

12:54:00

        Nasza podróż dobiega końca. Wróciliśmy z Krymu, ale postanowiliśmy poświęcić jeszcze dzień na pobieżne zwiedzanie Kijowa. Bladym świtem przyjechaliśmy ekspresową elektyczką do Kijowa, który przywitał nas spadkiem temperatury o prawie 20C i załamaniem pogody. Można powiedzieć, że przeżyliśmy szok termiczny po gorącym Krymie.
 
         Monumentalny dworzec wywarł na Wojtku ogromne wrażenie. Kiedy zjechaliśmy na odpowiedni poziom metra, dziecię po prostu oniemiało z zachwytu. Zewsząd otaczały nas marmury ze scenami z bliższej i dalszej historii Ukrainy. Obok wojów z czasów Rusi Kijowskiej, wiszą sentencje W. Lenina, a gdzieś z boku miałam wrażenie, że spoglądało na nas ponure, wąsate lico J.Stalina, co mnie nieco zdziwiło, zważywszy na klęskę głodu w latach 30-tych na Ukrainie... Może to było tylko przywidzenie?
Dojechaliśmy do centrum. Oczywiście pierwsze były Złote Wrota, obok których stoi pomnik Jarosława Mądrego z "wyzłoconym" butem, bo rzesze turystów obowiązkowo muszą dotknąć czubka buta pierwszego władcy. Wędrowaliśmy ulicami starego Kijowa, podziwiając architekturę kamienic, aż doszliśmy do placu, na którym ustawiano kury.

Wszystkie na drabiniastych wozach, wszystkie pięknie ozdobione. Każda kokoszka była inna, a jedna piękniejsza od drugiej. Nie mogliśmy pozostać obojętni na taki folklorystyczny akcent ustawiony w środku miasta:)
Potem podziwialiśmy przepiękne monastyry wpisane na listę zabytków UNESCO znane jako Ławra Peczerska.

Historia tej świątyni sięga czasów średniowiecza, a jej wnętrze kryje m.in. mozaiki, freski i sarkofag Jarosława Mądrego i jego żony.
Na placu stoi pomnik hetmana Bohdana Chmielnickiego, który dość niechlubnie wpisał się na kartach naszej historii...
Oglądamy jeszcze Dniestr, Majdan,  kilka cerkwi, stadion Dynamo i nagle dziecię zauważa na jednej z licznych tablic informacyjnych znak Muzeum Czarnobyla. Już wiemy, że nic innego się nie liczy i będziemy musieli znaleźć to muzeum. Studiujemy mapę metra, żeby znaleźć jakieś rozsądne połączenie z miejsca, w którym się znajdujemy. Po drodze zaliczamy ogromną księgarnię, gdzie nabywam tomik poezji Bułata Okudżawy po rosyjsku i ruszamy na poszukiwanie muzeum. 
Nareszcie docieramy w pobliże muzeum, przed którym stoją samochody, ambulansy, pojazdy opancerzone opatrzone napisami informującymi, iż brały one udział w akcji ratunkowej w Czarnobylu w 1986r. Spoglądamy na siebie  z  trochę niepewnymi minami, czy oby takie kupy żelastwa nie są jeszcze w jakimś stopniu radioaktywne, ale uspokajamy siebie, twierdząc, że przecież napromieniowanych przedmiotów nie trzymaliby w miejscu publicznym...
Stajemy przed drzwiami i zonk... Czytamy wywieszkę na drzwiach i dowiadujemy się, iż akurat dzisiaj muzeum jest nieczynne ze względu na  tzw. dzień sanitarny. Dziecię jest rozczarowane, my zresztą też... Jedziemy na dworzec, aby wrócić do naszej kwatery i przygotować się do powrotu do domu. 
Następnego ranka wyruszamy samochodem do Polski, zahaczając po drodze o Lublin:)
Dziękuję za wspólne zwiedzanie.
Pozdrawiam:)

You Might Also Like

16 komentarze

  1. Widzę, ze miałaś bardzo udany i ciekawy wyjazd. Aż ci zazdroszczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Wycieczka faktycznie była pełna wrażeń:)

      Usuń
  2. Ja również zazdroszczę:) Ciekawy kierunek wycieczki Wybraliście :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My jeździmy w różne miejsca - i znane, i mniej znane. Przyciąga nas historia:) Pozdrawiam:)

      Usuń
  3. Podziwiam za odwagę - toż to w dość niebezpieczny zakątek świata się wybraliście. Co prawda Krym i Kijów są jeszcze spokojne, ale nigdy nie wiadomo co tam komu do łba strzeli i w którym miejscu zacznie strzelać. Ja bardzo chciałabym do Doniecka, ale włazić świadomie w środek paszczy lwa? No swoją drogą nawet tylko dla tych kur warto zaryzykować :-) Pozdrawiam i zazdraszczam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie wczoraj miałam wizytę ze wschodniej Ukrainy i znajomi określili sytuację jako spokojną i stabilną...Niespokojnie jest bardziej na południowym wschodzie. Kury były naprawdę wspaniałe:) Pozdrawiam:)

      Usuń
  4. Jako wielbicielka klimatów etniczno - folkowych zdecydowanie wybieram kury:) A podróży troszeczkę zazdroszczę;) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kury były piękne, kolorowe, bogato zdobione i każda inna. Taka ekspozycja to naprawdę świetny pomysł. Pozdrawiam:)

      Usuń
  5. Podróże kształcą....kury piękne ,takie ludowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Twoim zdaniem:) A kury faktycznie były ludowe:)) Pozdrawiam:)

      Usuń
  6. jejku te kury wymiatają .... no sama wiesz, ze mnie teraz kury kręcą haha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak! Twoje kury znakomicie wpisałyby się w tamten piknikowy klimat:))

      Usuń
  7. Nigdy nie byłam w tamtych stronach, ale po Twoich opisach aż mam ochotę to zmienić :)
    Te kury rewelacja :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama byłam zdziwiona Ukrainą - jadąc tam miałam głowę nabitą stereotypami, jakie krążą u nas na temat tego kraju...Byliśmy mile zaskoczeni, że większość historii, które słyszeliśmy przed wyjazdem, to zwyczajne bujdy. Pozdrawiam:)

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Powiem szczerze - robiły wrażenie - pięknymi zdobieniami i wielkością:)

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie:)

Popularne posty

Facebook

Liebster blog

Znalezione obrazy dla zapytania liebster blog award

Subscribe