Bakczysaraj i scrapy...

10:12:00




   W kategorii Podróże chciałabym zaprosić Was w podróż po miejscach bliskich
 i dalekich, które odwiedzam z moim synem. Podróżować zaczęliśmy 2006 roku, gdy synuś miał roczek.  Jeździmy tu i tam, a cel mamy jeden - ZWIEDZAĆ, ZWIEDZAĆ
 i jeszcze raz ZWIEDZAĆ :)
   Ciekawe miejsca w kraju i za granicą będę pokazywać nie zachowując chronologii :) A żeby nie było, że blog handmade, a piszę o jakichś dyrdymałach, to na początku wpisu będę pokazywać fragmenty scrapbooków, które tworzymy po każdej naszej podróży.

   Latem 2013 roku odbyliśmy podróż samochodową na Ukrainę - naszym celem był Krym i wędrówka śladami poetów romantycznych, m.in. naszego wieszcza Adama Mickiewicza, który podróżował po stepach Akermanu jesienią 1825 roku w towarzystwie pani Karoliny Sobańskiej - współpracownicy carskiej ochrany.   
    Dzisiaj pokażę Wam Bakczysaraj - miasto chanów krymskich.
Rano pluskamy się w Morzu Czarnym, a w południe wyruszmy w podróż do Bakczysaraju. Lokalna pilotka wycieczki cały czas opowiada historie związane z miejscami, które mijamy. Nie nadążam z tłumaczeniami dziecku, ale widzę, że ogólny sens opowieści pilotki, która mówi po rosyjsku, dociera do synka, więc tłumaczę tylko co ciekawsze fragmenty. 
    Jedziemy starą, krętą drogą, wijącą się w górzystym terenie. Droga wąziutka, więc z obawą myślę o powrocie w późnych godzinach nocnych... Mijamy sady owocowe, dominują jabłonie, morele i brzoskwinie, gdzieniegdzie w oddali widać winnice. Pani opowiada historię, skąd wywodzą się po rosyjsku nazwy owoców, np. "persiki", czyli brzoskwinie, przywędrowały z Persji. Snuje opowieści o lokalnej faunie i florze, o mnichach wciąganych linami do monastyru na wysokiej skale...
Czas mija szybko, docieramy do Bakczysaraju, który okazuje się małym, szpetnym miasteczkiem z obskurnymi kamieniczkami w centrum. 
    Wchodzimy na dziedziniec zespołu pałacowego i czuję lekkie rozczarowanie. Może spodziewałam się czegoś bardziej monumentalnego? No bez przesady, przecież to nie Hagia Sofia. Tu meczet z minaretem, tam jakaś kaplica, wszystko otoczone białym wysokim murem, zza którego niewiele widać, ale ogólnie całość wygląda ciekawie i egzotycznie:)
    Czekamy na przyjście przewodnika, bo w tutejszych muzeach zwiedzanie odbywa się tylko pod opieką przewodnika, bez względu czy jest się grupą zorganizowaną, czy zwiedza się indywidualnie. I co godne podkreślenia, przewodnik opowiada naprawdę ciekawie, z detalami, odwołując się do faktów nie tylko historycznych, ale i literackich, kulturowych, przyrodniczych.  
    Wchodzimy w chłodne wnętrza... I pierwsze wrażenie jest niesamowite - mnóstwo delikatnych ornamencików i zdobień prawie wszędzie. Dosłownie nie wiadomo, na co patrzeć w pierwszej kolejności. Podłogi, sufity, kryształowe żyrandole, łukowate drzwi, haftowane złotem poduszki - wszystko bogato zdobione ażurowymi arabeskami. Dominują motywy roślinne i geometryczne, bo wiadomo islam zabrania  przedstawiania postaci ludzkich i zwierzęcych w sztuce i wzornictwie.

   Mijamy pierwszą fontannę, drugą, trzecią...i cały czas zastanawiamy się, którą z nich opisał Mickiewicz. Wreszcie docieramy do najsłynniejszej z bakczysarajskich fontann - Fontanny Łez, z którą wiąże się tajemnicza historia nieszczęśliwej miłości kochanków. Fontannę opisywał Puszkin, więc pani przewodniczka patetycznym głosem recytuje wiersz poety, a reszta słucha w zadumie (!). Kiedy kończy,  zaczynają trzaskać migawki aparatów i maszerujemy dalej. Mijamy kolejne fontanny - obsesja jakaś, czy co? Nic z tych rzeczy, dzisiaj fontanny stoją puste, kiedyś szemrząc delikatnie budowały atmosferę tego miejsca i chłodziły mieszkańców źródlaną wodą. 

   Docieramy do haremu - wchodzimy do komnat, które niedostępne były dla zwykłego śmiertelnika płci męskiej, jeśli nie był chanem albo ... kastratem. Panowie krzywią się na słowa przewodniczki, powstrzymując się od odruchu złapania się za klejnoty rodowe:))) Piękne pomieszczenia w stonowanych barwach, pełne poduszek i innych przedmiotów mających umilać czas kobietom żyjącym w zamknięciu niczym śliczne ptaki w drogocennej klatce.
   Przewodniczka sypie ciekawostkami jak z rękawa. Niepostrzeżenie czas zwiedzania zbliża się ku końcowi. Mijamy kolejne fontanny i tracimy rachubę. Sprzeczamy się, czy było ich 14, czy więcej. Nasza trzyosobowa grupka typuje, która z nich była tą Mickiewiczowską... No cóż, tego nie wiemy i już się nie dowiemy.
    Opuszczamy pałac. Przewodniczka chwali nas, że się nie zgubiliśmy (!), "bo ona wie, że Bakczysaraj to szczególne miejsce dla Polaków i gubią się tu (!)". Szczerze mówiąc, trudno byłoby się zgubić w tak niewielkiej i ograniczonej przestrzeni, ale nie drążymy tematu, gdzie ci zagubieni Polacy się zgubili:)))

    To nie koniec wycieczki - przed nami Monastyr Uspienski i Czufu-kale, czyli "miasto'' w skale.
Mam nadzieję, że wspólne zwiedzanie podobało się i zapraszam na kolejny wpis z serii Podróże.


You Might Also Like

6 komentarze

  1. Zabrałaś mnie w niezwykle ciekawą podróż,dziękuje :)
    Pozdrawiam cieplutko/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa:) Podróżujemy całkiem sporo i nie zawsze w te najbardziej popularne miejsca, stąd ten pomysł, aby pokazać coś innego, ale ciekawego. Pozdrawiam ślicznie:)

      Usuń
  2. Dziękuje za te piękne wspomnienia - cudnie się czytało.
    Mnie Bakczysaraj kojarzy się z przepięknym baletem, który miałam okazję obejrzeć w zamierzchłym dzieciństwie. Mam nadzieję, że prawdziwe miejsce ma w sobie tą magię, którą miało to przedstawienie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa:) O tak, pałac chanów faktycznie ma w sobie tajemniczość i magię, bo to miejsce naprawdę niezwykłe... Pozdrawiam ślicznie:)

      Usuń
  3. Niesamowite miejsce, mam nadzieję, że jeszcze będę miała okazję go odwiedzić. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację - miejsce jest niesamowite i warte obejrzenia, ale w obecnej sytuacji może to nie być zbyt łatwe...Pozdrawiam:)

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie:)

Popularne posty

Facebook

Liebster blog

Znalezione obrazy dla zapytania liebster blog award

Subscribe