Środowe czytanie i dzierganie

10:59:00

        Dzisiaj środa, więc czas na spotkanie czytelniczo-robótkowe u Maknety . Ostatnio opuściłam się w tych środowych książkowych wpisach - pozostawiam to bez komentarza, bo czytać czytam -cały czas, tylko z pisaniem gorzej...
       Jakiś czas temu wspominałam o sadze kryminalnej Camilli Läckberg składającej się z 8 powieści. Pierwszą i ostatnią przeczytałam całkowicie przypadkowo, ale -jak już wcześniej pisałam-spodobała mi się para głównych bohaterów, czyli pisarka Erika Falck i policjant Patrik. Postanowiłam przeczytać pozostałe książki sagi zaintrygowana sercowymi problemami bohaterów i lokalnym kolorytem:)) 
 
                                         ( Na zdjęciu książka i robótka z poprzedniej środy)
Nigdy nie przypuszczałam, że książki mocno osadzone w realiach małej szwedzkiej nadmorskiej mieściny uznam za przejaw pewnego rodzaju egzotyki - kulturowej, obyczajowej i kulinarnej. Oczywiście, mam świadomość, że my jesteśmy dla obcokrajowców też dość oryginalni i "egzotyczni" ze swoją kuchnią, tradycjami, obyczajami ... Ale wydawało mi się, że z racji "bliskości" naszych krajów te różnice nie będą tak intrygujące.
        Pierwsze,co rzuca się w oczy, to silna lokalna zażyłość - policjanci jadą przesłuchać świadków i prawie za każdym razem i w każdej powieści w drzwiach wyskakują z obuwia i w skarpetkach drepczą do kuchni na obowiązkową kawę i często bułeczki z cynamonem. Przepis na bułeczki cynamonowe znalazłam sobie w necie i chętnie go wypróbuję, ale na razie się odchudzam, więc lepiej się wstrzymam z pieczeniem tego przysmaku:))
Drugie, co rzuca się w oczy - to hektolitry wypijanej kawy przez wszystkich bohaterów. W każdym domu stoi "maszynka" do kawy i ciągle parzy się kawę. 
Trzecia rzecz -kulinarna - to przysmaki z Fjällbacki, czyli dużo ryb morskich - głównie śledzi - w tym śledzi kiszonych w puszkach(!) Hmm...
Czwarta sprawa, która zmusiła mnie do zerknięcia na mapę Szwecji i w Wikipedię, to sama
Fjällbacka, w okolicach której rozgrywają się opisywane przestępstwa, głównie morderstwa.
Fjällbacka ponoć liczy sobie ok. 900 mieszkańców, a trup ściele się tam gęsto i często...Powiedziałabym, że jedna mała mieścina zawyża znacząco odsetek morderstw w całej Szwecji; całe szczęście, że wykrytych.
    Oczywiście, to wszystko fikcja literacka stworzona przez autorkę.  Jeszcze dodam, że ciekawym rozwiązaniem jest przeplatanie wątków teraźniejszych z retrospektywnymi, które przenoszą czytelnika w realia XIX-wiecznej Szwecji. Te opowieści z przeszłości są równie interesujące, co historie rozgrywające się we współczesności.
    Mnie seria się spodobała, kończę właśnie "Latarnika" i zostanie mi do przeczytania "Fabrykantka aniołków". Ten ostatni tytuł budzi z lekka grozę...

    A teraz dokończona robótka z poprzedniego tygodnia, o której nieco więcej pisałam w poprzednim poście, czyli zwykłe łapki kuchenne zrobione na drutach. W wersji dwustronnej i dwukolorowej.


Kolejny wpis będzie różowy i frywolitkowy:)) Zapraszam.

Pozdrawiam,

Przeczytaj także

16 komentarze

  1. Czytałam tą książkę :) Teraz będę polować w bibliotece na najnowszy tom :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powodzenia w bibliotecznym polowaniu:)

      Usuń
  2. no padłam Anetko te łapki są cudne, aż zazdroszczę, bo jak długo robię na drutach to takich jeszcze sobie nie wydziergałam:)
    też cały czas dziergam coś i czytam tylko pisanie postów gorzej wychodzi, a potem jeszcze wypadłoby pozostawić komentarze, a na to juz czasu brak:(
    pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Reniu jest - coś kosztem czegoś...Chciałoby się wiele rzeczy zrobić prawie jednocześnie, ale niestety nie da się:(( Łapki na pewno wydziergasz, bo przecież pokazywałaś bombkowe żakardy, które są o wiele trudniejsze niż te łapki. Pozdrawiam:)

      Usuń
  3. Łapki są przesympatyczne, aż Ci trochę ich zazdroszczę:) Z pisaniem już tak jest, że albo się chce, albo nie, wyznaję zasadę, że nic na siłę:))) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację Wiolu - nic na siłę. Łapki są prościutkie, ale fajne właśnie ze względu na ten wzór. Pozdrawiam:)

      Usuń
  4. Świetnie wykombinowałaś te łapki i te odwrócone kolory.Bardzo mi się podobają :)Oczywiście nic na siłę i tego się trzymaj :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślę - nic na siłę:) Dziękuję ślicznie :)

      Usuń
  5. Bardzo mnie zaintrygowałaś tą sagą chyba sięgnę po choć jeden tytuł, muszę sprawdzić co jest pierwsze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsza jest "Księżniczka z lodu". Pozdrawiam:)

      Usuń
  6. Bardzo fajne łapki zrobiłaś, aż szkoda je używać. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba faktycznie potraktuję je jako ozdobę kuchenną. Pozdrawiam:)

      Usuń
  7. Anetko te łapki są rewelacyjne i ślicznymi wzorkami kuchennymi.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Danutko:) Mnie też spodobał się wzorek. Pozdrawiam:)

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie:)

Popularne posty

Liebster Blog Award

Znalezione obrazy dla zapytania liebster blog award