Kolejna chusta i dzieci Hitlera...

11:36:00

         Sezon wakacyjny w bibliotece, z której korzystam, trwa w najlepsze - pojawiło się tyle nowości, że trudno było się zdecydować, co wybrać.
Jako pierwsze czytam "Dzieci Hitlera" Dorothee Schmitz-Koster i Tristiana Vankanna (zdjęcia) i powiem szczerze - mam bardzo mieszane uczucia... Dlaczego?
        Autorka zapewnia, iż jej celem było dotarcie do osób, które przyszły na świat w ośrodkach Lebensbornu (Źródło życia) w okresie od 1936 roku do 1945 roku. Odnalezienie tych osób utrudniła ustawa o ochronnie danych osobowych i brak archiwów z dokumentacją Lebensbornu, ponieważ większość została zniszczona przez nazistów w ostatnich dniach II wojny światowej.
 Lebensborn było organizacją założoną przez H.Himmlera, a celem statutowym było odnowienie czystej rasy aryjskiej wśród narodu niemieckiego. Po wojnie zarzucono organizacji, iż była swoistą "hodowlą" ludzi o określonych cechach fizycznych i psychicznych. 
Jak Lebensborn przedstawia autorka książki? 
Hmm...jako bardziej lub mniej luksusowe domy porodowe dla młodych kobiet, przeważnie Niemek, które spodziewały się narodzin nieślubnego lub ślubnego potomka... Jeśli trzeba było, Lebensborn tuszował całą sprawę - matka mogła znaleźć pracę, w którymś z licznych ośrodków działających na terenie Rzeszy lub państw okupowanych, mogła opiekować się dzieckiem, mogła je widywać w ośrodku, mogła zrzec się praw rodzicielskich, mogła wreszcie wziąć dziecko z sobą i  wychowywać samodzielnie lub ze swoim mężem. Czy brzmi to strasznie? Raczej nie...Swoje historie opowiadają Niemcy w podeszłym wieku, podkreślając, iż narodziny i pobyt w Lebensborn albo odcisnęły piętno na całym ich życiu, albo nie wywarły większego wpływu na ich przyszłość...Można powiedzieć - ile ludzi, tyle historii i tyle opinii. Jedni podkreślają swoje traumatyczne przeżycia, inni w ogóle nic nie pamiętają...
 Nie chciałabym za bardzo uprościć tematyki "Dzieci Hitlera", ale Lebensborn, który wyłania się z tych opowieści chyba mija się nieco z rzeczywistym obrazem tej organizacji. Kilka historii -wspomnień opowiadanych przez osoby, które jako dzieci podlegały przymusowej germanizacji  uchyla rąbka prawdziwego, zbrodniczego oblicza Lebensbornu. 
Myślę, że warto dla uchwycenia właściwej perspektywy historycznej przeczytać najpierw zbiór opowiadań Marty Michalskiej "W nocy i mgle", gdzie w kilku opowiadaniach może z nazwy Lebensborn nie jest wymieniony, ale opisane są działania organizacji na ziemiach polskich, m.in. w ośrodku w pobliżu Łodzi. Uprzedzam - niektóre opowiadania są naprawdę wstrząsające, a książka może się okazać trudno dostępna, bo -o ile dobrze pamiętam - wydano ją w końcu lat 70-tych XX wieku.
Czy polecam "Dzieci Hitlera"? Nie wiem, bo tak jak napisałam na początku - mam mieszane uczucia co do tej lektury...
         Teraz o chustach. Malukę skończyłam i to dwukrotnie, ale o tym w innym poście:)) Wybrałam kolejną chustę i znowu zamiast kierować się rozsądkiem, kierowałam się ładną nazwą, bo czy "alpejskie łąki" nie brzmią ładnie? Chusta będzie z zieloniutkiej, jak na wiosenne alpejskie łąki przystało, babyalpaca.
Nie wiem, czy ta wełenka się odpowiednio zblokuje, ale wychodzę z założenia, że jako nić 100% naturalna powinna się napiąć. Może się mylę... A może ktoś ma doświadczenie w tej kwestii?
Wzór dostępny jest bezpłatnie na Raverly "Alpine meadows", a autorką jest Oksana Kushchovenko. Jak na razie robię gładką część, bo jeszcze nie doszłam do ażurów... 

        Wpis wędruje na wspólne czytanie i dzierganie u Maknety (banerek na pasku bocznym).

Pozdrawiam:)

Przeczytaj także

27 komentarze

  1. Anetko podziwiam Cię za Twoją pracę. Czytasz interesujące książki, ale ja bym czegoś takiego chyba nie dała rady przeczytać. Za ciężka lektura jak dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Izo:) Zapomniałam napisać, że książka napisana jest ładnym językiem i czyta się ją szybko... Masz rację, że tematyka może wydawać się trudna. Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  2. Nazwa chusty brzmi cudownie kolor również jak dla mnie idealnie wpasowany w nazwę. Jeśli chodzi o książkę to uwielbiam tą tematykę i chętnie po nią sięgnę. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Izo:) Książka na pewno jest ciekawa i napisana żywym językiem - to są jej zdecydowane atuty. Sam aspekt historyczny może budzić wątpliwości, ale nie jest to literatura faktu...Pozdrawiam:)

      Usuń
  3. Chyba spróbuję sięgnąć po tę książkę. Strasznie interesuje mnie ta tematyka...
    Właśnie czekam na włóczkę na Alpine Meadows ;) Więc prawdopodobnie będziemy walczyć z tymi ażurkami razem :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podejrzanie wolne tempo w dzierganiu, więc całkiem możliwe, że razem wejdziemy w fazę ażurów:) Pozdrawiam:)

      Usuń
  4. Ale trudne lektury czytasz. Ja chyba nie mam wystarczająco dużo zimnej krwi.
    Trzymam kciuki za chustę, na pewno będzie piękna w tym zielonym kolorku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tematyka wojny i okupacji ciągle wzbudza wiele emocji, ale wciąż pojawiają się nowe fakty i "stara" wiedza bywa nieaktualna. Kolorek bardzo mi się podoba, ale początek tej chusty już nieco mniej...Pozdrawiam:)

      Usuń
  5. Powiedz mi proszę ja Ty znajdujesz czas na to aby czytać książki, dziergać chusty, robić decu. Widzę, że masz jakiś przepis na rozciągnięcie doby, więc mogłabyś się podzielić tym sposobem:)
    Co do książki dość dawno ją czytałam i podobnie jak Ty mam mieszane odczucia co do tego jak ośrodek został przedstawiony. Jak dawno już nie czytałam książki takiej papierowej ale cieszę się, że ktoś wymyślił audiobooki to przynajmniej mogę książek posłuchać w trakcie szycia. A chusta będzie mieć mój ulubiony kolorek więc już nie mogę doczekać się efektu końcowego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Justyno za ciekawy komentarz:) Doby nie potrafię rozciągnąć, ale wiele rzeczy robię trochę jakby mimochodem - chusty, gdy oglądam dr Housa, decoupage- rano coś polakieruję, popołudniu chwilkę przeszlifuję, a w łóżku poczytam i jest dobrze:) Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  6. Ciekawe kiedy ja znajdę czas na jakąś książkę :) jestem pełna podziwu Twoje chusty są niesamowite :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo jestem ciekawa chusty. :)
    A lektura też nie dla mnie - muszę mieć przyjemnie. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, chusta do szybkich w sensie dziergania nie należy albo ja się z nią za bardzo bawię:)) Dziękuję i również pozdrawiam:)

      Usuń
  8. Anetko dziergamy tą samą chustę:D
    tylko u mnie w wersji zimowej - jak wyjdzie zobaczymy, ale wzór i nazwa bardzo mi się podoba:D
    co do książki to nie lubię takich tematów, dla mnie są za bardzo przygnębiające.
    Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że robimy tę samą chustę, ale muszę się przyznać, że ten początek do ażurów jest dla mnie bardzo nudny i nużący, bo wełenka cieniutka, więc robię i robię i niewiele przybywa... Pozdrawiam Reniu:)

      Usuń
  9. Alpaka powinna się pięknie zblokować. Książka istotnie sprawia, że nie wiadomo co myśleć. Słyszałam już wcześniej o tym ośrodku Lebensborn. I jak ze wszystkim...każdy ma inne odczucia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio nawet w naszej telewizji był program o tej organizacji i jej ośrodkach, ale też ukazano działalność Lebensbornu z jeszcze innej perspektywy... Z wełenką mam taką nadzieję, że powinna się zblokować bez problemu:) Pozdrawiam:)

      Usuń
  10. Kolor cudowny nazwa tez więc chusta zapowiada się wspaniała.
    Co do książki kiedyś to bym ją zjadła na deser jednak ostatnio brak a dzięki Twojej recenzji bardzo mnie zaciekawiła, - muszę mieś w pamięci ten tytuł
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka jest ciekawa i dobrze napisana, ale jaka jest prawda o Lebensbornie, to chyba już się nie dowiemy...Dziękuję ślicznie i również pozdrawiam:)

      Usuń
  11. Anetko mimo Twoich mieszanych uczuc, mnie bardzo zaintrygowala ta ksiazka, moze dlagego, ze bardzo wciagaja mnie tego typu opowiesci. Pozdrawiam serdecznie Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka jest ciekawa, ale budzi moje wątpliwości w sensie prawdy historycznej... Dziękuję Beato i również pozdrawiam:)

      Usuń
  12. O Lebensbornach krótko wspominała Danuta Brzosko-Mędryk w "Murach w Ravensbrück", a że lubię tego typu literaturę poczytać od czasu do czasu, to może i po "Dzieci Hitlera" i "W nocy i mgle" sięgnę.

    Chusta ma ładny kolor, ale bardziej niż ona podobają mi się decou-komplety.

    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo:) Decoupage zagości u mnie na dłużej:)) Książki są ciekawe, ale pokazują różne punkty widzenia na tę samą sprawę. Właśnie oglądam program m.in. o Lebensbornach na National Geographic... Pozdrawiam:)

      Usuń
  13. Unikam wojennej tematyki ale zdarza mi się coś takiego przeczytać. Jakiś czas temu "Łuny nad jeziorami"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tematyka wojenna bywa trudna, ale nie rezygnuję z niej, bo właściwie każdy rok przynosi nowe fakty na temat "starych" wydarzeń ze względu na odtajnianie archiwów i historia, którą znam z podręczników, czasami mija się z prawdą...

      Usuń
  14. Mam maniaków tematyki II wojennej w domu, więc temat nieobcy. Tej książki nie czytałam, ale coś mi kiedyś na temat Lebensbornu podrzucili.
    I myślę, że ile osób, tyle wspomnień i tyle ocen. Rodzeństwo mojego dziadka zostało wywiezione na roboty przymusowe do Niemiec. Każdy z nich miał inną ocenę - mój dziadek wspominał je jako jeden z lepszych okresów w życiu... Z mojej perspektywy roboty przymusowe były złe. On, który mieszkał w potwornej biedzie - pamiętał, że dużo pracował, ale wreszcie najadał się...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie:)

Popularne posty

Liebster Blog Award

Znalezione obrazy dla zapytania liebster blog award