Perskie klimaty i serwetki

12:54:00

         Postanowiłam zamienić nieco mgliste i dżdżyste klimaty z powieści Ch. Link na coś bardziej letniego:) W empiku chyba trwa letni festiwal promocji, m.in. na e-booki, więc kupiłam sobie "Zupę z granatów" Marshy Mehran. Właściwie to nie wiem dlaczego:)) Chyba potraktowałam tytuł zbyt metaforycznie, nie dopuszczając do siebie myśli, że można z owocu miłości ugotować zupę.
 Zaczęłam czytanie wieczorową porą i już od pierwszych stron dałam się ponieść zmysłowym aromatom unoszącym się na irlandzką mieściną ( a miało być bez mżawek, mgieł i innych deszczowych przypadłości). Zapachy zintensyfikowały się, kiedy Mardżan wraz z siostrami przystąpiła do gotowania perskich przysmaków. Woń przypraw miesza się z cudowną różaną wonią najmłodszej z sióstr - Lejli, która wysłana do sklepu po cebulę zakochuje się w młodzieńcu przywalonym pudełkami z tamponami, zaś ona nagle dostaje ataku czkawki... A z wrażenia tak mocno zaciska dłoń, że trzymana w niej cebula zostaje zmiażdżona. Wczujcie się w ten niezwykły klimat - piękna, czkająca dziewczyna pachnąca różami i cebulą, chłopak pod stosem tamponów i unosząca się wokół miłość...Nic dodać, nic ująć:)) Oczywiście, nie może zabraknąć intryg, plotek, miłości wbrew wszystkim oraz tajemnic z przeszłości. 
W tle pojawiają się obrazy z początków  rewolucji islamskiej w Teheranie, kiedy to we wrześniu 1978 roku szach wprowadził stan wojenny. W mieście wybuchły zamieszki, od kul ginęli na ulicach ludzie...Siostry w ostatniej chwili zdołały opuścić Iran.
W książce pojawiają się również przepisy na egzotyczne dania, które gotuje Mardżan w swojej kuchni. Receptury są dla mniej i bardziej zaawansowanych w sztuce gotowania, ze składnikami, które w większości dostępne są w naszych sklepach. Nie jestem szczególnie uzdolniona kulinarnie, ale na pewno wypróbuję przepis na prawdziwy lawasz i orzeźwiający napój jogurtowo-miętowy. Bakławę, mimo iż jest smakowita, daruję sobie, bo mam wracać do formy, a nie objadać się wschodnimi słodkościami:))
      Książka budzi wszystkie zmysły, upaja zapachami, egzotycznymi smakami, muska orientalnymi barwami i wreszcie zadziwia wyszukaną.... stylistyką. Epitet "rybie oczy" nie budzi większego zdziwienia, ale "rzeźnicka cera" wprowadziła mnie w stan głębokiej konsternacji, bo mimo bogatej wyobraźni nie potrafię wyobrazić sobie takiej cery. Książka obfituje w bardziej lub mniej wyszukane figury stylistyczne, ale czyta się ją przyjemnie.
      Muszę się przyznać, iż od jakiegoś czasu zbierałam się w sobie, aby oswoić szydełko, albo oswoić siebie z szydełkiem - jak kto woli. Niby umiem zrobić słupek, półsłupek, oczko ścisłe, łańcuszek, ale kiedy jako dziecko próbowałam zrobić dla lalki berecik, wychodziła klasyczna falbana w hiszpańskim stylu, kiedy potrzebowałam tuniczki wychodziła czapeczka...I tak nigdy nie mogłam utrafić w to, co właśnie zamierzałam zrobić:)) Na Pintereście znalazłam kilka schematów, które - według mnie- byłam w stanie zrobić, narażając się , że zamiast kwiatka wyjdzie listek...Spróbowałam i oto moje twory-wytwory, które szumnie nazwałam w tytule serwetkami:))
W razie czego proszę nie pęknąć ze śmiechu. Mam nadzieję, że później będzie lepiej.

Pozdrawiam:)

Przeczytaj także

32 komentarze

  1. Ależ one w pełni zasługują na miano serwetek! Szydełkuj, bo dobrze Ci to wychodzi :)
    Na książkę narobiłaś mi ochoty :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za słowa zachęty:) Będę próbować dalej. Książka jest ciekawa - nieco romantyczna, nieco nostalgiczna i pełna egzotycznych aromatów. Pozdrawiam:)

      Usuń
  2. Ze śmiech u nie pękam, bo serwetki słodkie. Już się gdzieś chwaliłam, że "Zupę z granatów" mam. Oczywiście, nie przeczytaną. Kontynuacją tej książki jest jest "Woda różana i chleb na sodzie". Miłej lektury ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że jest druga część - może upoluję ją w jakiejś empikowej promocji:)) Dziękuję i pozdrawiam:)

      Usuń
  3. Książka mi nie znana :) ale z tego co piszesz warta przeczytania :) powodzenia w oswajaniu szydełka - jesteś na dobrej drodze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Będę próbować - niby szydełkowanie nie jest takie trudne, ale wymaga ode mnie maksymalnej koncentracji. Pozdrawiam:)

      Usuń
  4. Mam bardzo podobne umiejętności szydełkowe, tzn. orientuję się w podstawach, a t serwetki różnej maści to uwielbiam i dziergać, i oglądać:) Pięknie opisałaś książkę, aż poczułam te zapachy i mam ochotę sięgnąć po książkę i coś do jedzenia;) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam napisać, że książka faktycznie pobudza apetyt :)) Dziękuję za miłe słowa i również pozdrawiam:)

      Usuń
  5. :) Po przeczytaniu Twojego opisu/przyczajki nabrałam wielkiego smaka na czytaną przez Ciebie książkę. Tak fajnie i z poczuciem humoru to przedstawiłaś jakbyś zawodowo pisała recenzję książkowe. Zresztą już nie pierwszy raz miło mi się czyta o lekturach, które polecasz bądź przed którymi przestrzegasz :)

    Szydełkowo zacnie :) ręka się wprawi i przypomni czego kiedyś nauczyła będzie coraz szybciej szło. Nabierzesz wprawy i pewności :) Ostatnio trafiłam na stronkę z przystępnie zebranymi tłumaczami szydełkowymi może coś z tego przyda Ci się w nauce i do rozgryzania schematów pinterestowych : http://www.mooglyblog.com/learn-how-to-crochet/

    Miłego czytaniodziergania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na stronkę na pewno zajrzę, bo niektóre schematy wyglądają, jak tajne szyfry przed odkodowaniem :)) Myślę, że jak troszkę popróbuję, to jakoś dogadamy się wzajemnie z .szydełkiem. Książkę polecam, choć zapomniałam napisać, że wzmaga apetyt i budzi marzenia:) Dziękuję Julio za miłe słowa i pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  6. to ja bardzo chętnie poczekam na te potrawy w Twoim wykonaniu- uwielbiam takie przepisy, chpoć zdarzyło mi sie już że wyszło coś nie jadalnego :(
    a co do szydełka to ręka się wprawi i bedzie ok:)
    a jak coś to pisz pomogę jeżeli będę mogła:)
    pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa i chęć udzielenia pomocy w oswajaniu szydełka:) Mam nadzieję, że będzie dobrze z tym moim szydełkowaniem. Pozdrawiam:)

      Usuń
  7. Dla mnie te serwetki wyszły pięknie ,jesteś zdolna bez dwóch zdań i jeszcze chwila a będziesz śmigać szydełkiem jak stara "dziergaczka" :)
    Pozdrawiam ciepluśko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Danusiu za miłe słowa:) Poćwiczę jeszcze trochę i powinnam nabrać biegłości w szydełkowaniu:) Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  8. NO uduszę, jak nie serwetki JAK TAK! Kochana śliczne są, uczciwie piszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Elu:) Wiem, że długa droga przede mną, ale cieszę się, że zrobiłam pierwszy krok:)

      Usuń
  9. Aneto przecież to są serwetki! Na bank. Książka brzmi bardzo apetycznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, książka jest bardzo apetyczna - to fakt:)) Dziękuję za miłe słowa odnośnie serwetkowych wytworków. Pozdrawiam:)

      Usuń
  10. Jak ładnie o książce napisałaś...

    W ubiegłym roku kolejny raz próbowałam zaprzyjaźnić się z szydełkiem, znalazłam odpowiedni kanał na YT i... dalej tylko łańcuszek potrafię robić. Słupki i półsłupki mnie przerastają. Twoje serwetki są bardzo ładne. Z mojej, łańcuszkowej, wyszedł palec do rękawiczki.

    Ciekawa jestem historii, którą do twoich wspomnień przywołała moja kocia łączka, to znaczy - zakładka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że mamy podobne przygody z szydełkiem:)) Kiedyś - dawno, dawno temu - napisałam powieść dla dzieci i jednym z bohaterów był kot kwiecisty jak łąka w pełni rozkwitu- tylko był zielony:)) Całkiem o nim zapomniałam, a słowa Twojej siostrzeniczki przypomniały mi tamtą historię... Pozdrawiam:)

      Usuń
  11. Piękna recenzja - zawsze tak ładnie piszesz o książkach, które czytasz, że chce się już mieć:)
    Serwetki wyglądają całkiem fajnie. Ponieważ mam blisko osobę cudnie władająca szydełkiem, jakoś nie chce mi się nim bawić. Choć bardzo korcą mnie nowe zazdrostki do kuchni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ślicznie:) Moja mama robi piękne serwety i czasami podrzuca mi jakąś, ale potrzebuję do moich koncepcji rękodzielniczych takich maleństw - kwiatków, motylków, a nie chcę mamie zawracać głowy taki drobiazgami:) Pozdrawiam:)

      Usuń
  12. Serwetki wyglądają bardzo ładnie. Nie widać, że pierwszy raz sięgnęłaś po szydełko.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomijając te próby z dzieciństwa, to są pierwsze wytwory serwetkowe, które osiągnęły zaplanowaną formę i nie zmienił się ani w berecik, ani w falbanę:) Pozdrawiam:)

      Usuń
  13. Chciałabym imieć robić takie cuda ;) doskonale się w tym kochana, będziesz wielką!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo - długa droga przede mną, ale mam nadzieje, że coś z tego mojego szydełkowania będzie:)

      Usuń
  14. Mam te ksiazke, wiec musze sie niebawem zabrac ;) Serwetki wcale do rzeczy,a cwiczenie czyni mistrza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książkę polecam, choć wzbudza apetyt :) Poćwiczę trochę, to będzie lepiej z szydełkowaniem. Pozdrawiam:)

      Usuń
  15. Jako osoba, która kompletnie nie zna się i nie umie szydełkować ani robić na drutach, nie pękam ze śmiechu, wręcz przeciwnie, jestem zauroczona twoimi serwetkami. Są śliczne, jak mojej babci! :D
    A "Zupę z granatów" czytałam kilka lat temu, troszeńkę przypomina "Czekoladę" Joanne Harris, dwie kobiety nowe w miasteczku i tak bardzo odbiegające kulturowo od mieszkańców. Zderzenie dwóch światów, a do tego wspaniałe zapachy i smaki wychodzące wręcz z kart książki. Bardzo mi się podobała z tego co pamiętam. Wiesz, że jest też druga część? Woda różana i chleb na sodzie, również polecam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa na temat moich serwetkowych tworków - wiem, że muszę jeszcze poćwiczyć, ale będzie dobrze:) Na pewno przeczytam drugą część, bo podoba mi się styl autorki "Zupy..." Pozdrawiam:)

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie:)

Popularne posty

Liebster Blog Award

Znalezione obrazy dla zapytania liebster blog award