R.Brett, szal i rozterki

09:34:00

      Nadal czytam książki Charlotty Link i podtrzymuję nie tylko swoją opinię, iż jest ona mistrzynią budowania napięcia, ale dzisiaj chciałabym napisać o książkach, które przeczytałam na początku stycznia tego roku - mogę śmiało powiedzieć - jednym tchem...Są to trzy książki Reginy Brett, mające super recenzje i mnóstwo pozytywnych opinii wśród czytelników. Uwiedziona tymi pochlebnymi opiniami przystąpiłam najpierw do lektury "Bóg zawsze znajdzie ci pracę".


 Nie wiem, co sobie wyobrażałam, że nagle po przeczytaniu książki zmieni się moja sytuacja życiowa, chyba tak, bo gdzieś tam w podświadomości u większości ludzi kryje się pragnienie zmian. Nie jestem więc wyjątkiem... Wieczorową porą zaczęłam czytać po kolei każdą z 50. lekcji, które przygotowała autorka. Przy jednych wzruszałam się, przy innych płakałam, a przy jeszcze innych czułam dławienie w gardle i ścisk w sercu, a zatem odczuwałam bardzo silne emocje...Chłonęłam artykuł za artykułem, ciesząc się, że moje życie właściwie jest całkiem dobre, że nie muszę się zmagać z problemami, których doświadczają bohaterowie Brett i ona sama (walka z nowotworem). Można powiedzieć, że przeżyłam swoiste katharsis, czyli oczyszczenie charakterystyczne dla tragedii starogreckich. Skończyłam lekturę i wiedziałam, że Bóg nie znajdzie mi pracy, dlatego zdecydowanie odradzam czytanie tej książki osobom, które zbyt dosłownie potraktują tytułową obietnicę, bo mogą poczuć się rozczarowane...
       Kilka dni temu, czyli po kilku miesiącach od lektury, zrobiłam taką małą próbę - zaczęłam czytać książkę raz jeszcze w nadziei, że te wielkie emocje ujawnią się ponownie, w końcu niektóre z tych artykułów były nominowane do prestiżowej w USA nagrody dziennikarskiej Pulitzera. Czytałam, czytałam i nic - żadnych wielkich uczuć, gdzieniegdzie ciekawy aforyzm lub inna prawda życiowa, ale bez "zachłystu"...
No cóż, miałam nadzieję, że książki R.Brett okażą się takim życiowym drogowskazem, do którego chętnie wraca się w trudnych chwilach...Niestety, pokładane nadzieje - w moim przypadku - nie spełniły się.
Jednak pomimo tych moich rozterek na temat książek R. Brett polecam je, bo potrafią poruszyć czułą strunę w każdym człowieku i dać pocieszenie, kiedy tego potrzebuje. Pozostałe tytuły tej autorki "Jesteś cudem" i "Bóg nigdy nie mruga".

     Szal skończyłam, uprałam, wysuszyłam i zastanawiam się, co dalej...Muszę znaleźć jakiś wzór.
Mam do dyspozycji taką  bawełnę nie najlepszej jakości w dwóch odcieniach niebieskości:))) Może jakaś chusta....Może powinnam sama sobie zrobić wyzwanie 12 chust/szali w 2015 roku?

Wpis wędruje na środowe wspólne czytanie i dzierganie u Maknety

 Pozdrawiam:)

Przeczytaj także

26 komentarze

  1. pozycja mnie zaintrygowała...
    chętnie bym poczytała
    konkluzja końcowa, ze w sumie ma się całkiem dobre życie też mnie czasem dopada...;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książkę warto przeczytać, bo kryje się w niej sporo życiowej mądrości...Pozdrawiam:)

      Usuń
  2. Anetta, a ja właśnie w czerwcu miałam ogłosić takie wyzwanie na 12 szali w rok - wprawdzie to nie byłby rok kalendarzowy, ale od czerwca do czerwca.
    Twój szal wygląda pięknie.
    Mnie jakoś te książki nie ciągną, chociaż może one są dla poprawy nastroju bardziej tak jak słynny Sekret, a kiedyś Modlitwa Żaby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To świetnie - zrób takie wyzwanie, a ja chętnie się przyłączę, bo właśnie sobie tak pomyślałam, że właściwie na każdą porę roku może być inny rodzaj chusty/szala w sensie włóczek i kolorków:) Przeczytać przeczytam tego typu literaturę, czyli poradnikową, ale po pierwszym dobrym wrażeniu pojawia się drugie - bardziej trzeźwe i bez zachwytów...Udanego weekendu:)

      Usuń
  3. Nie ma to jak syndrom skończonej robótki, też zawsze dopada mnie panika co dalej? A potem zazwyczaj samo coś się napatoczy:) Szal piękny, pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetna nazwa - właśnie dopadł mnie taki syndrom :) Coś wymyślę, ale ten moment niepewności jest najgorszy...Pozdrawiam ślicznie:)

      Usuń
  4. Też skończyłam robótkę i na razie z ochotą nic nie robię. Tzn popołudnie bez robótek !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie przeżywam rozterki typu - I co dalej??? Pogoda ładna, więc może będzie to coś letniego...Miłego dnia:)

      Usuń
  5. Szal przepiękny. Ja mam słabość do poncho:) Kilka już wisi w szafie,a kilka kolejnych rozpoczętych:) Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje słowa uświadomiła mi, że też mam taką słabość właśnie do chust i szali:) Poncho mam tylko jedno, ale bardzo je lubię...Pozdrawiam:)

      Usuń
  6. "Bóg zawsze znajdzie ci pracę" to chyba książka na wzór poradników? Raczej nie dla mnie, wolę beletrystykę, ale jak komuś ma pomóc w czym kol-wiek to niech przeczyta-bardzo dobre opinie ma ta pozycja.
    Wyzwanie dwunastu szali? Dość zobowiązujące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie to książki Brett nie są poradnikami, to zbiory esejów, choć bliższe są po prostu dziennikarskim reportażom. Plusem jest to, że czyta się je szybko, minusów znalazłabym kilka, ale przecież nie o to chodzi... Poważnie rozmyślam nad 12. szalami:) Pozdrawiam:)

      Usuń
    2. Chyba mnie zainteresowałaś książką Brett, bo skoro to nie typowy poradnik to poszukam tej książki.

      Usuń
    3. Właśnie chciałam się zapisać na tą książkę w bibliotece, a tam taaaka... kolejka, poczekam...

      Usuń
    4. W mojej bibliotece też są do nich kolejki...

      Usuń
  7. tych książek nie czytałam, ale mnie zaciekawiłaś:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytać warto - u mnie trochę zmieniła się perspektywa patrzenia na swoje problemy:) Pozdrawiam:)

      Usuń
  8. Mam dwie książki autorki, jedną w zeszłe wakacje zaczęłam czytać i faktycznie wzbudza wiele emocji. Niestety jak raz przerwę czytanie to potem książka idzie w zapomnienie, ale po tej, którą czytam teraz ("Zawołajcie położną") na pewno jeszcze wrócę do tamtej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobnie - jak przerwę czytanie, a nie wciągnęłam się maksymalnie w fabułę, to właściwie mam nikłe szanse na dokończenie lektury. Pozdrawiam:)

      Usuń
  9. Po przeczytaniu tego, co napisałaś o książce mam wrażenie, że pracą, którą zawsze znajdzie nam Bóg, są właśnie te wszystkie "plagi egipskie", które nas dotykają i po to one na nas spadają, by nas wzmocnić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieraz zastanawiam się, ile razy można upadać na drodze życia i ile razy podnosić...No niby człowiek jest mocny, ale chyba każdy ma jakoś swoją granicę wytrzymałości. Czasami mam wrażenie, że docieram do jej kresu...Udanej soboty:)

      Usuń
  10. ciągle zazdrzoszczę czasu na czytanie ale z przyjemnością czytam Twoje posty. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Odpowiedzi
    1. Z reguły czytam wieczorami w łóżku:)) Dziękuję za miłe słowa:)

      Usuń
  12. chyba mamy podobny gust czytelniczy bo ja właśnie wkręciłam się w Charlotte Link więc będę wpadać do ciebie i podglądać co czytasz. Piękny szal, idealnie posłużył jako tło do tych błękitów. Mówisz, że nie są one za fajne, bo zastanawiałam się nad nimi dosyć poważnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa Twojej opinii o "Domu sióstr", bo u mnie czeka na swoją kolej. Wiesz, ta bawełna jest dość gruba, rozdziela się w czasie robienia i faktycznie nie jest zbyt dobrej jakości. Pozdrawiam:)

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie:)

Popularne posty

Liebster Blog Award

Znalezione obrazy dla zapytania liebster blog award