Hobbit i chusta

11:21:00

       W poniedziałek skończyliśmy czytać z dziecięciem "Hobbita" Tolkiena. Od najmłodszych lat dziecięcia mamy taki rytuał wspólnego czytania na głos, szczególnie wieczorem. Wiadomo - najpierw były bajeczki, baśnie, opowiadania, powieści dla dzieci, a teraz 10-latek już nie chce takiej literatury, więc czytamy coś poważniejszego:)

      Kiedy kilka lat temu po raz pierwszy w TV pojawiła się zapowiedź pierwszej części ekranizacji "Hobbita", dziecię po kilkudziesięciu sekundach reklamy zapałało miłością do filmu, który lada moment miał wejść do kin. Pojechaliśmy z duszą na ramieniu, bo sens miał trwać ok. 3 godzin i jakoś miałam mieszane uczucia widząc zastępy orków, goblinów i innych stworów wyjątkowo szpetnych i brutalnych... . Bałam się, czy to oby odpowiedni film dla dziecka... 
No i jakoś nie uśmiechało mi się przerabiać jeszcze raz Tolkiena, bo wybitną fanką tego typu literatury nie jestem. Kiedy na studiach trzeba było wybrać coś z literatury angielskiej, wybrałam twórczość Tolkiena - do dzisiaj nie wiem dlaczego - i przeżywałam autentyczne katusze, czytając to, bo wtedy miałam wrażenie, że już dawno wyrosłam z "epoki" krasnoludów, elfów, czarodziejów i dziwnych na poły baśniowych stworów-potworów zamieszkujących legendarne Śródziemie.

      Film zafascynował nas tak bardzo, że z niecierpliwością czekaliśmy na premiery kolejnych części. Obowiązkowo musieliśmy kupić filmy na DVD z kolekcji kolekcjonerskiej:)) 
I wreszcie przyszedł czas na książkę. Czytaliśmy z dużą przyjemnością, autentycznie podziwiając epicki rozmach  i rozwiązania twórców epopei filmowej. 

      Książka opowiada dzieje małego hobbita o włochatych stopach, który z drużyną krasnoludów udaje się do Ereboru, by odzyskać skarby zagarnięte przez smoka Smauga. Kompanii towarzyszy czarodziej Gandalf, który podobnie jak Bilbo Baggins niejednokrotnie będzie ratować całe towarzystwo z najgorszych opresji. Akcja toczy się wartko. Jeśli damy się ponieść niezwykłemu językowi Tolkiena, przeżyjemy wraz z głównymi bohaterami ich ekscytujące przygody, pokonamy najgorsze przeszkody i wyjdziemy cało z największych niebezpieczeństw.
Tę lekturę - dzisiaj już klasykę - polecam szczególnie osobom, które poszukują w życiu szczypty magii :) Dzięki Tolkienowi możemy przenieść się w cudowne, czarodziejskie, a czasami groźne światy - tak inne niż ten, w którym żyjemy...

    Chustę zrobiłam, ale mam dylemat, czy brzeg wykończyć szydełkiem i frędzlami, czy nie wykańczać... Niby w oryginale jest z frędzlami, ale osobiście jakoś do frędzli nie jestem przekonana:) Muszę pomyśleć nad tym...

Pozdrawiam:)



Przeczytaj także

22 komentarze

  1. U mnie byłoby bez frędzli. Jakoś mnie one nie przekonują... Tak jak jest jest pięknie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Mam podobnie z frędzlami - niby wyglądają fajnie, ale raczej u kogoś...Pozdrawiam:)

      Usuń
  2. Miałam kiedyś fazę na książki Tolkiena. Syn przynosił a ja czytałam. Czasem nawet przed nim .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba każdy miał styczność z twórczością Tolkiena, szczególnie po udanych ekranizacjach:) Pozdrawiam:)

      Usuń
  3. wszystko zależy, co naprawdę podoba Ci się w chuście. myślę, że z każdym wykończeniem będzie łądnie wyglądać, bo jest piękna.
    Tolkien to jeden z moich ukochanych autorów, ale raze z mężem i dziećmi "siedzimy" w fantasy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tymi frędzlami problem polega na tym, że podobają mi się u kogoś, a niekoniecznie u mnie... Moje dziecię też wsiąka w klimaty fantasy:) Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  4. Do frędzli też nie jestem przekonana, ale trudno stwierdzić bo nie widzę całości.
    Zazdroszczę tych wspólnych seansów czytelniczych i nie tylko. Ja mam córkę już dorosłą, więc i ten etap za mną.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze jestem na etapie wspólnych czytań, podróży, wypadów do kina itp.. z dzieckiem i naprawdę cieszę się z tych razem spędzanych chwil, bo mam świadomość, że lada moment skończy się to... W końcu każde dziecię kiedyś wyrasta z mamy:))) Dziękuję ślicznie :)

      Usuń
  5. Książki tego typu to nie moja bajka, ale chusta zapowiada się interesująco. Osobiście byłabym ciekawa wersji z krótkimi frędzlami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dojrzewam do decyzji, że ta chusta zostanie bez frędzli, a druga, którą robię będzie miała frędzle, choć jeszcze nie wiem jakie:) Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  6. "Hobbit" podobał się u mnie wszystkim, także w wersji drukowanej :)
    Na resztę na razie za młodzi, choć filmów już trochę fragmentami pooglądali.
    Raczej bez frędzli. Ale jeśli się Tobie podobają...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też wydaje mi się, że bez frędzli:) Pozdrawiam:)

      Usuń
  7. Tolkiena znam tylko z ekranizacji "Władcy pierścieni", choć i z książkami wypadałoby się poznać. Może kiedyś. Z frędzlami czy bez? Teraz jest moda na frędzle, ale widzę, że podobnie jak ja wolisz je u kogoś niż u siebie, więc ich nie rób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właśnie zrobię - bez frędzli:) Miłego dnia:)

      Usuń
  8. Chusta swietnie wagalda, ja swoja nieco powoli robie. W moje chyba jednak beda fredzle, bo jeszzce zadnej chusty z fredzalmi nie mma, zatem czemu nie? ;) Hobbit fajna lektura dla chlopca w tam wieku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Ta chusta będzie bez frędzli, ale robię drugą w takich kolorkach, jak na zdjęciu i być może tamta będzie miała frędzle:) Pozdrawiam:)

      Usuń
  9. Ja nigdy nie przebrnęłam przez "Hobbita", chyba nie jest to moja bajka. Myślałam, że do filmu zapałam większą miłością, ale niestety też się nie udało. Natomiast Władca pierścieni należny do moich ulubionych filmów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak czasami bywa, że coś nam się podoba, a coś nie podoba:) Gdyby nie to głośne czytanie zapewne sama z własnej, nie przymuszonej woli nie sięgnęłabym po Tolkiena...Miłego weekendu:)

      Usuń
  10. Ja za frędzlami nie przepadam. "Widzę" szydełkowe wykończenie takiej chusty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie zrobiłam przymiarkę do obrzucenia brzegów szydełkiem i wygląda to całkiem dobrze:) Miłego weekendu:)

      Usuń
  11. Ja nie czytałam jak jest film to potem nie mogę się przymusić do czytania. Ale uwielbiam taki gatunek. Jestem człowiekiem dla którego lojalność, przyjaźń, dane słowo,... dużo znaczy.Moim ulubionym bohaterem jest oczywiście Legolas.... tak się rozmarzyłam, że nie wiem co ci doradzić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Legolasa faktycznie przystojniak:) Książka jest fajna, ale tak naprawdę ten epicki rozmach widać w tylko filmie. Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie:)

Popularne posty

Liebster Blog Award

Znalezione obrazy dla zapytania liebster blog award